Bushcraft – nowa moda czy odrodzenie starych umiejętności?

W ostatnich latach w internecie coraz więcej można znaleźć treści poświęconych „bushcraftowi”, swojsko zwanemu „puszczaństwem”. Sądząc po ilości subskrybentów, bushcraftowe kanały Youtube cieszą się naprawdę dużym zainteresowaniem. Czy jest to tylko chwilowa moda, czy może bardziej trwały trend, wskazujący na potrzebę obcowania z naturą? I czy nabywanie umiejętności, związanych ze sztuką przetrwania, samo w sobie nie wiąże się z zagrożeniami, których nie uświadamiają sobie entuzjaści bushcraftu?

Przede wszystkim, trzeba zaznaczyć, że bushcraft bushcraftowi nierówny. Niektóre jego formy są po prostu kontynuacją starych tradycji harcerskich. Inne – związane z aktywnie uprawianą turystyką. Jeszcze inne – z katastroficznymi wizjami świata, w których umiejętności przetrwania w warunkach terenowych miałyby okazać się niezbędne do przeżycia. Pewne formy obejmują także naukę przetrwania w warunkach skrajnie trudnych takich jak wysokie góry czy ekstremalne warunki pogodowe. W języku angielskim funkcjonują różne alternatywne określenia: bushcraft (etymologicznie związane z umiejętnością przetrwania w buszu), woodcraft (przetrwanie w lesie), scoutcraft (związany z tradycją skautową), survival (ogólnie, umiejętność przetrwania w różnych warunkach). Istnieje także odmiana survivalu zwana preppingiem (jej zwolennik to „preppers”), która polega na gromadzeniu zapasów żywności, źródeł energii oraz tworzeniu planów związanych z sytuacjami awaryjnymi. Ta forma niekoniecznie wiąże się z przetrwaniem w warunkach terenowych, ale może je uwzględniać. 

Co muszę umieć, aby poradzić sobie w terenie?

Teren, czyli las, góry, miejsca oddalone od cywilizacji wymagają nabycia pewnych umiejętności, które nie są bynajmniej czymś oczywistym dla osoby, która całe życie spędziła w murach miasta. Do najczęściej wymienianych sprawności niezbędnych do poradzenia sobie w warunkach terenowych należą:

• orientacja w terenie (chodzi tu zarówno o umiejętność korzystania z mapy i kompasu, jak i rozpoznawanie naturalnych cech terenu, korzystnych lub niekorzystnych w przypadku wędrówki i biwakowania);

• znajdowanie w terenie wody pitnej i jej uzdatnianie;

• znalezienie i przygotowanie właściwego miejsca na biwak;

• umiejętność zapewnienia sobie schronienia w lesie stosownego do pory roku (szałas, plandeka, hamak itp.);

• przygotowanie różnych typów ognisk, zarówno prostych, jak i pozwalających spędzić całą noc w lesie w sezonie zimowym;

• przygotowanie pożywienia w lesie (tu możliwe są różne scenariusze – najprostsze z nich obejmują przygotowanie jedzenia przyniesionego z domu, najbardziej zaawansowane – wyszukiwanie źródeł pokarmu w terenie, takich jak dziko rosnące rośliny jadalne czy łowienie ryb);

• umiejętność skompletowania zestawu przedmiotów i narzędzi niezbędnych do przetrwania w lesie oraz posługiwania się nimi;

• wiedza, jak zachować się w przypadku kontaktu z dziką zwierzyną;

• rozpoznanie warunków pogodowych i stosowne zabezpieczenie się przed nimi;

• znajomość zasad pierwszej pomocy oraz zapobiegania ewentualnym zagrożeniom zdrowotnym;

• umiejętność wiązania węzłów przydatnych w różnych sytuacjach (np. ratowniczy, wyblinka, namiotowy);

Powyższa lista nie jest oczywiście wyczerpująca. Niektóre kanały na Youtube uczą także technik myśliwskich, inne – oprócz schronienia tymczasowego proponują także budowanie prostych chat z drewna. Są to jednak kanały obcojęzyczne – w polskich warunkach jedno i drugie byłoby nielegalne.

Czego potrzebuję na początek?

W naszych warunkach bushcraft nie wiąże się z wielotygodniowym przebywaniem w lesie; mamy raczej na myśli stosunkowo krótkie wycieczki. Jeśli chodzi o przedmioty potrzebne do takiego biwakowania w lesie, lista może być bardzo różna, w zależności od zasobności portfela oraz oczekiwanego poziomu wygody. Najbardziej niezbędne to:

• plecak, w którym uniesiemy nasz ekwipunek. Jego pojemność i ciężar muszą być dostosowane do naszej własnego masy ciała i kondycji. Przy dłuższej, całodziennej wędrówce, ciężar plecaka nie powinien przekraczać 15% masy ciała osoby niosącej go.

• namiot, hamak lub płachta (tzw. „tarp”). Wybór wiąże się zarówno z ciężarem, jak i własnymi umiejętnościami. Namiot może się wydawać najgorszym (bo najcięższym) rozwiązaniem, jednak wymaga stosunkowo najmniejszych umiejętności bushcraftowych i jest najbardziej uniwersalny. Właściwe rozpięcie tarpa wymaga większych umiejętności i znacznie lepszego rozplanowania miejsca biwakowego (sąsiedztwo drzew, miejsce na ognisko itd.).

• śpiwór i materac lub mata kempingowa.

• naczynia i sprzęt do przygotowania posiłku (menażka, niezbędnik, kubek, ewentualnie przenośna kuchenka gazowa, palnik spirytusowy, kostki paliwa turystycznego). Tu preferencje są bardzo różne, a asortyment dostępnych produktów całkiem spory. Dobre jakościowo produkty nie są jednak tanie – sam kubek potrafi kosztować ponad 150 zł. Alternatywą mogą być wojskowe menażki z demobilu dostępne na Allegro (są jednak znacznie cięższe).

• prowiant. Może to być zarówno całkowicie gotowe jedzenie, wymagające ewentualnie podgrzania, jak i zabrane z domu produkty, które przygotujemy na miejscu.

• podstawowe narzędzia: nóż turystyczny, siekiera, piła, saperka (przydatna, ale niekonieczna), zestaw do rozpalania ognia (zapałki, kora brzozowa, krzesiwo lub inne elementy, w zależności od własnych umiejętności). Jeśli chodzi o przydatność noży i siekier, z własnego doświadczenia wiem, że nie wszystko, co określane jest popularnie mianem „finki” rzeczywiście nadaje się do obróbki drewna. Sprawdzone i niedrogie są noże szwedzkiej firmy Mora – te można polecić zarówno początkującym, jak i zaawansowanym bushcraftowcom. Niektórzy wolą składane francuskie Opinele. Jeśli chodzi o siekiery, bardzo dobre, choć stosunkowo kosztowne są produkty szwedzkiej firmy Hultafors.

• latarka. Owszem, większość współczesnych telefonów komórkowych posiada funkcję latarki. Ale w warunkach terenowych bardzo szybko przekonamy się, że jest to niewystarczające źródło światła, a bateria szybko się wyczerpuje.

• mapa, kompas, GPS, telefon (ewentualnie powerbank).

• apteczka. Minimalny zestaw to: bandaż, plastry, kompresy z gazy, agrafki, środek odkażający, opaska elastyczna, nożyczki, pęseta. Warto uzupełnić go o folię NRC.

• sznurek, linka. Przydaje się do rozpięcia płachty, rozwieszenia mokrego ubrania, sporządzenia prostych przedmiotów przydatnych podczas biwakowania (na przykład trójnóg).

• zapas wody lub zestaw do jej uzdatniania.

Każdy z tych przedmiotów musi być dostosowany do własnych potrzeb i umiejętności. To, co dobrze wygląda na filmie, niekoniecznie sprawdzi się w naszych warunkach. Na przykład – rozpalanie ogniska za pomocą krzesiwa i kory brzozowej może w praktyce okazać się niewykonalne, bo trudno będzie znaleźć w okolicy odpowiednio suchy materiał palny. Śpiwór, który osobie zaprawionej w bushcrafcie może zapewnić odpowiedni komfort termiczny, może okazać się niewystarczający dla lubiącego ciepło mieszczucha.

Siekiera, piła, nóż – to cenne narzędzia we wprawnych rękach. Można nimi wykonać wiele prac, takich jak przygotowanie drewna na opał, wykonanie schronienia, wycięcie prostych narzędzi i przedmiotów przydatnych na biwaku (na przykład łyżka czy kuksa – drążone w drewnie naczynie). Są to jednak jednocześnie narzędzia niebezpieczne. Obejrzenie instruktażowego filmu na Youtubie nie jest jednoznaczne z faktyczną umiejętnością posługiwania się narzędziami. A o poważny wypadek nietrudno. Siekierą z łatwością można odrąbać sobie palec czy głęboko zranić się w nogę. Również nóż czy piła mogą spowodować poważne rany, które w warunkach terenowych samodzielnie bardzo trudno będzie opatrzyć. Może się to skończyć tragicznie. Istotna jest też znajomość materiału, do którego przykładamy narzędzie. Piłowana gałąź może niespodziewanie odbić, raniąc nas w oko, nie mówiąc już o ścinaniu całych drzew, które niekoniecznie muszą się przewrócić w przewidzianą przez nas stronę.

Umiejętność rozpalenia ogniska jest cenna sama w sobie. Jednak rozpalić ognisko to nie to samo, co przygotować je właściwie i bezpiecznie. Chodzi tu zarówno o własne bezpieczeństwo w trakcie palenia ognia, jak i o zagrożenie ponownym rozpaleniem się żaru, prowadzącym do rozprzestrzenienia się ognia po opuszczeniu obozowiska. Ktoś, kto wcześniej rozpalał jedynie grilla, może być przekonany o własnych umiejętnościach, jednak ognisko w warunkach leśnych to zupełnie nie to samo, co grill na działce. Między innymi dlatego w Polsce ogień w lesie można rozpalać jedynie w miejscach specjalnie do tego wyznaczonych. W praktyce takich miejsc jest niewiele. W ciągu całodziennej wędrówki szlakiem turystycznym zazwyczaj natkniemy się na jedno, może dwa miejsca biwakowe, a czasem nie spotkamy żadnego. Należy też pamiętać, że „klasyczne” ognisko nie ogrzeje nas przez całą noc. Zazwyczaj ciepła zabraknie wtedy, gdy najbardziej jest potrzebne, czyli w środku nocy. Dlatego konieczne jest albo zebranie odpowiedniej ilości opału na zapas, albo konstrukcja specjalnych, długopalących się ognisk.

Początkującym bushcraftowcom zdecydowanie odradzałbym samodzielne zdobywanie jedzenia w terenie. Nie ma oczywiście problemu z urozmaiceniem leśnego menu samodzielnie zebranymi malinami czy borówkami. Unikałbym jednak prób zbierania i przyrządzania innych roślin. Nie każda osoba ma wprawę w odróżnianiu roślin jadalnych od trujących, a pomyłka może być bardzo groźna w skutkach. Są też rośliny, które można zbierać w celach spożywczych w pewnym stadium rozwoju (zazwyczaj wtedy gdy są jeszcze bardzo młode, a tym samym trudne do rozpoznania), natomiast później stają się niestrawne.

Po co bushcraft?

Warto zadać sobie pytanie: po co to wszystko? Jeśli pragniemy kontaktu z naturą, czy nie lepiej nocować na kempingu, w namiocie czy przyczepie? Polskie lasy zazwyczaj nie są tak rozległe, by w przypadku jednodniowej wędrówki nie natknąć się na ludzkie siedziby, w których można by spędzić nocy. W bushcrafcie nie chodzi jednak o absolutną konieczność, ale wyrabianie sobie umiejętności, które mogą się przydać w różnych sytuacjach. Nawet tak proste jak narąbanie drewna na opał czy przygotowanie posiłku z niewielkiego zasobu produktów mogą się okazać cenne w sytuacji, gdy nie będziemy mogli liczyć na dobrodziejstwa cywilizacji. Takie umiejętności były czymś oczywistym dla naszych przodków, jednak w ostatnich dziesięcioleciach praktycznie zanikły. Mogą być przydatne zarówno w sytuacjach, zarówno dających się zaplanować, jak i nieprzewidzianych. Coraz mocniej zaznaczająca się we współczesnym zachodnim świecie tendencja, aby zabezpieczyć nas przed wszystkim niesie ze sobą zagrożenie, którego sobie nie uświadamiamy, dopóki nie znajdziemy się w sytuacji nieprzewidywalnej – takiej jak klęska żywiołowa, wypadek czy poważna awaria. Obecna pandemia uświadomiła nam, że nie każdy towar musi być zawsze dostępny na półkach sklepowych. Czy wiemy, jak sobie poradzić, gdy zabraknie tego, do czego się przyzwyczailiśmy? Całkowite zdanie się na osiągnięcia cywilizacji nie jest rozsądne. Z drugiej strony – scenariusze katastroficzne, w których cała populacja przez dłuższy czas musiałaby chronić się w lesie, wydają się być mocną przesadą. Gdyby faktycznie taka sytuacja się zdarzyła, z całą pewnością leśnych zasobów starczyłoby tylko dla niewielkiej części ludności, a większość musiałaby sobie radzić, przywracając choćby częściowo funkcjonowanie normalnych, cywilizowanych warunków życia.

Do bushcraftu należy podchodzić z rozsądkiem. Tak samo, jak ucząc się pływać, nie wchodzimy od razu do najgłębszej wody i rwącego nurtu, tak też starając się osiągnąć umiejętność przetrwania w warunkach terenowych powinniśmy czynić to metodą małych kroków. Dobrze jest uczyć się od innych – w tym celu organizowane są obozy bushcraftowe i survivalowe. Warto czytać i oglądać poradniki przygotowane przez doświadczonych bushcraftowców, ale trzeba rady te dostosować do swoich warunków, umiejętności i kondycji fizycznej. Tylko w ten sposób sprawimy, że nasza przygoda z bushcraftem będzie bezpieczna i pożyteczna. Nie chodzi przecież o to, żeby ryzykować utratą zdrowia, a nawet życia, ale, żeby nauczyć się czegoś cennego, a jednocześnie doświadczyć prostych przyjemności wynikających z bezpośredniego obcowania z naturą.

Maciej Górnicki, opoka.org.pl


Logo PZU

Partnerem akcji „Zawsze bezpieczny” jest PZU SA.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama