Zaczynam dzień z Ewangelią

Wiele razy ulegamy fałszywemu wstydowi, tłumaczymy sobie, że najważniejsze mieć Boga w sercu, że przecież On wie. Każda wymówka dobra, aby nie zaświadczyć publicznie o swojej wierze. Co zatem stałoby się, gdyby przyszły na nas krwawe prześladowania, jakie panują w wielu miejscach na świecie?

Pełny tekst czytań wraz z komentarzem >>

Czy dziś jeszcze potrzeba odwagi, aby głosić Ewangelię? Jeśli zdamy sobie sprawę, że chrześcijanie są dziś najbardziej na świecie prześladowaną grupą religijną, to odpowiedź na to pytanie nie powinna sprawić nam trudności. Jednakże przeszkody i przeciwności do głoszenia Zbawiciela znacznie różnią się od siebie, zważywszy na rejon świata. Inaczej bowiem prześladuje się chrześcijan w krajach, gdzie wyznawcy Proroka dążą do wyeliminowania wyznawców Mistrza z Nazaretu, inaczej w krajach, gdzie tzw. politpoprawność stała się nową, dominującą religią, jeszcze inaczej w miejscach, gdzie tzw. państwowy ateizm nie toleruje nikogo, kto mówi o Bogu.

Uściślając więc postawione w tym rozważaniu pytanie, zastanówmy się, czy my sami potrzebujemy odwagi do głoszenia Słowa Bożego. W kraju, gdzie większość ludzi przyznaje się do katolicyzmu, gdzie mamy stacje radiowe czy telewizyjne o profilu chrześcijańskim, a portale czy blogi o tematyce religijnej wcale nie należą do nielicznych. Czy mamy odwagę uczynić znak krzyża, kiedy przechodzimy obok kościoła, przyklęknąć na ulicy, kiedy kapłan idzie do chorego z Najświętszym Sakramentem czy podziękować za mięsny posiłek w dzień postny? Przecież nie grozi nam za to więzienie, pozbawienie pracy czy jakakolwiek inna sankcja.

Mimo to wiele razy sami ulegamy fałszywemu wstydowi, tłumaczymy sobie, że najważniejsze mieć Boga w sercu, że przecież On wie. Każda wymówka dobra, aby nie zaświadczyć publicznie o swojej wierze. Co zatem stałoby się, gdyby przyszły na nas krwawe prześladowania, jakie panują w wielu miejscach na świecie?

SŁOWO BOŻE W PRAKTYCE

Dziś samo słowo „odwaga” różnie jest rozumiane. Wielu myli odwagę wynikającą z wiary z tą, która wynika z poglądów politycznych, gospodarczych czy innych. O tak, łatwiej nam stanąć w obronie lubianego polityka niż w obronie wartości w które wierzymy. Prościej jest nam narazić się bliskim i znajomym mającym odmienne zapatrywania społeczno-gospodarcze, niż spokojnie, ale odważnie powiedzieć, że wierzę, iż Jezus z Nazaretu jest Synem Bożym, że jest Zbawicielem Świata i że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.

PYTANIE DLA ODWAŻNYCH

Czy mam odwagę przyznać się do Jezusa, jeśli wiem, że będę wyśmiany?


« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama